największa aukcja dla farm wiatrowych

Największa aukcja dla farm wiatrowych na lądzie

Jeśli chodzi o przetwarzanie energii wiatrowej, na czele stawki przez długi czas będą kraje zamożne. Na myśl o największej aukcji przychodzą nam do głowy takie państwa jak Niemcy, USA czy Chiny. O dziwo największa aukcja dla farm wiatrowych dotyczy Polski i będzie najbardziej spektakularnym przedsięwzięciem w kategorii Onshore w Europie. Budżet projektu sięga 70 mld zł, a plany stanowią odpowiedź rządu na dotychczasowy zastój sektora energii odnawialnej.

Do tej pory w Polsce stroniono od innowacyjnych projektów, a rygorystyczne przepisy nie ułatwiały sprawy inwestorom. Jak podaje Urząd Regulacji Energetyki, polskie aukcje OZE będą jednymi z największych w całej branży. Wielkie farmy dadzą równie wielkie oszczędności, ale ich budowa oznacza, że nasz kraj stanie się na 3 lata największym placem budowy turbin wiatrowych na starym kontynencie.

Bijemy rekordy

Aukcja na około 2,5 GW to szansa dla kraju i imponujący wynik nawet w skali światowej. Według Global Data to drugie takie zamówienie w historii. Pierwsze miejsce zajmuje firma Solar Energy Corporation z Indii, a jej zamówienie sięgnęło niespełna 4,3 GW.

Największa aukcja dla farm wiatrowych to pogoń za Europą

Mimo iż mamy powód do dumy, ubiegłe lata zadowoleniem nie napawają. Inwestycja to efekt nadrabiania zaległości z ostatnich lat, w których kraje Europy prężnie rozwijały swoje farmy wiatrowe. W Polsce stabilny rozwój nie nastąpił, przez co ciągle musimy gonić za peletonem, a więc angażować się w równie spektakularne projekty. Podobne aukcje mają przybliżyć Polskę do celu OZE 2020, który zakłada budowę większej ilości ekologicznych elektrowni na terenie całego kraju.

Celem aukcji OZE jest wsparcie producentow zielonej energii, tak żeby ugruntowali swoją pozycję na rynku. Koszt produkcji elektrowni wiatrowej są przecież o wiele niższy niż koszt produkcji elekrowni węglowej, zarówno jeśli chodzi o koszty zmienne, stałe, jak i koszty emisji dwutlenku węgla. Niestety aspekty prawne utrudniają sprawę…

Zasada 10H

Osoby zainteresowane instalacją farm wiatrowych są skrępowane ustawą 10H z dnia 20 maja 2016 r. o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 654). Ustawa odległościowa, bo taką nosi nazwę,  dotyczy „ograniczania budowy w odległości od budynków wynoszącej co najmniej 10-krotność wysokości całkowitej wiatraka”. Kryterium odległościowe obejmuje obszar w którym uszkodzone elementy turbiny wiatrowej lub opady atmosferyczne zbierające się na turbinach mogą zagrażać osiedlom. Rygorystyczna ustawa jest podyktowana kwestiami bezpieczeństwa.

Wiele wskazuje na to, że prawo zostanie złagodzone, bo w przeciwnym wypadku zapał może zakończyć się na trzech latach pracy. Nie chcemy przecież zająć miejsca w końcu europejskiej stawki. Rozwój energii wiatrowej na lądzie może uratować tylko zliberalizowanie przepisu 10H, na które czekamy. W kuluarach już mówi się o pozytywnych zmianach w ustawie wysokościowej.

Na morzu i lądzie

Od pewnego czasu zainteresowanie budowaniem turbin wiatrowych na lądzie maleje. Przyczyną tego jest produkcja coraz większej liczby morskich elektrowni wiatrowych. Turbiny wiatrowe offshore (morskie) są intratne dla inwestorów, a ich budowa nie wymaga zdobycia tylu pozwoleń, co budowa elektrowni onshore (lądowej). Również w Polsce postępowania administracyjne uległy w tym zakresie poprawie. Nowe ustawy będą wspierały rozwój morskich farm wiatrowych. Ich zapisy skrócą wiele procedur, m.in. tych związanych z uzyskaniem koniecznych pozwoleń. Wciąż czekamy na doprecyzowanie przepisów, natomiast samo ich wprowadzenie to dobry prognostyk.

Co oznacza dla nas największa aukcja dla farm wiatrowych?

Ekoinnowacje to z pewnością dobry znak dla Polaków, ponieważ odnawialne źródła energii stanowią przyszłość. Więcej farm wiatrowych to także więcej miejsc pracy. Dlatego jeśli rozważasz zmianę branży, technik turbin wiatrowych to zawód z przyszłością. Rośnie także ilość kursów dla techników turbin wiatrowych.

Oby tylko elektrownie wiatrowe były rozwijane konsekwentnie, bo w związku z nimi polepszy się również kondycja naszej gospodarki. I tak w kontekście OZE jeszcze wiele przed nami. Wiatr to tylko jeden z zielonych zasobów, a przecież w kwestii pozyskiwania energii ze słońca i energii geotermalnej również mamy zaległości. Oby więc duży projekt stanowił początek rewolucji.